Wasze Historie

Dziewczyny, czy wy też tak miałyście rano? Zawroty głowy Magdy.

28 October 2026 · Zespół amori.club

Muszę wam o czymś opowiedzieć, bo jeszcze parę miesięcy temu myślałam, że po prostu sypie mi się zdrowie.

Mam 54 lata i u mnie zaczęło się to jakoś zeszłej jesieni. Wstawałam rano z łóżka, dosłownie stawiałam nogi na dywanie i nagle cała sypialnia zaczynała mi odpływać. Na początku myślałam: dobra, Magda, wstałaś za szybko, za mało snu, za dużo kawy, pogoda pod psem. Ale te zawroty głowy rano zaczęły wracać praktycznie codziennie.

I to nie było takie mocne wirowanie jak na karuzeli, tylko takie dziwne, lekkie zawroty głowy, jakbym była lekko pijana albo szła po gąbce. Do tego dochodziło potworne osłabienie. Ja, która zawsze miałam energię za troje, nagle koło południa czułam się tak słaba, jakbym przekopała cały ogródek. Ręce jak z waty, zero siły, no dramat.

Oczywiście od razu poleciałam do lekarza, bo człowiek w tym wieku to już sobie wkręca najgorsze rzeczy – serce, kręgosłup szyjny, błędnik, cuda na kiju. Zrobiłam morfologię, ciśnienie, wszystko niby w porządku. Wyszłam od lekarza i dalej nie wiedziałam, co mi jest.

W końcu trafiłam do mojej ginekolog. Zaczęłyśmy gadać o cyklu, o tym jak się czuję, i ona nagle mówi: „Pani Magdo, przecież to jest menopauza”.

Zamurowało mnie. Mówię jej: jak to? Przecież ja nie mam takich typowych uderzeń gorąca, o których wszędzie piszą! A ona mi tłumaczy, że hormony skaczą, estrogeny spadają, naczynia krwionośne wariują, ciśnienie rano spada i stąd te zawroty i to wieczne zmęczenie. Dopiero wtedy poskładałam te klocki w całość.

No i zaczęłam na własną rękę kminić, co na zawroty głowy w ogóle działa, bo przecież nie będę tak wegetować. Pogadałam z dziewczynami, poczytałam i powoli powprowadzałam parę prostych rzeczy.

Przede wszystkim przestałam zrywać się rano z łóżka jak oparzona. Budzę się, leżę z minutę, potem siadam na brzegu łóżka, dopiero powoli wstaję. Od razu piję dużą szklankę ciepłej wody, bo w nocy człowiek się odwadnia i to rano ciśnienie leci w dół. Dorzuciłam magnez, piję więcej wody w ciągu dnia i zaczęłam po prostu więcej spacerować na świeżym powietrzu.

I powiem wam, że po paru tygodniach to naprawdę odpuściło. Wiadomo, czasem jak mam gorszy dzień albo nie dośpię, to znowu lekko zakręci mi się w głowie, ale to już nie jest ten koszmar co wcześniej.

Dlatego piszę to wam, bo jak któraś z was rano wstaje i czuje, że świat ucieka spod nóg, to nie panikujcie od razu, tylko pomyślcie też o hormonach. Nasze ciała po pięćdziesiątce po prostu żyją własnym życiem i trzeba im trochę odpuścić.

Magda, 54 lata

Chcesz więcej inspiracji?

Więcej: Wasze Historie